Strony

środa, 27 stycznia 2016

All day I think about you

Poranek był rześki, promienie słoneczne wpadały do dużego apartamentu w centrum Seulu, oświetlając dwoje młodych ludzi. Różnica wieku między nimi wynosiła 6 lat, jednak nie był to dla nich duży problem. Kochali się bardzo i było to po nich widać. Właściwie poznali się zupełnie przypadkiem, siadając razem w autobusie. Było sporo miejsca jednak on, wysoki ciemnowłosy chłopak o ciemnych błyszczących oczach, usiadł właśnie obok niej, niskiej brązowowłosej dziewczyny o niebieskich oczach. Miała ona słuchawki w uszach, słuchając w tym czasie swojej ulubionej piosenki koreańskiego boysbandu, nucąc pod nosem, zupełnie nie zauważając, że ktoś się do niej dosiadł. Gdy piosenka się skończyła, dopiero wtedy zwróciła uwagę na swojego towarzysza i aż zarumieniła się, przeklinając swoją głupotę. Uśmiechnęła się łagodnie i przeprosiła, a chłopak odwzajemnił jej uśmiech. - Masz ładny głos - powiedział swoim niskim głosem młody mężczyzna, nadal wykrzywiając swoją twarz w uśmiechu. Miał piękny uśmiech co dziewczyna od razu zauważyła. Sama nie mogła przestać się szczerzyć do niego. - Czego słuchałaś? - Super Junior - przyznała cicho, jakby to był grzech. Spojrzała w oczy chłopaka i zatraciła się w tym spojrzeniu. Jego oczy błyszczały spod czarnej grzywki, wprawiając ją w zakłopotanie. Były piękne. - J-ja... - wyszeptała, po czym sięgnęła dłonią do jego twarzy i odgarnęła niesforne kosmyki włosów z czoła, by zatracić się na nowo w tym spojrzeniu. - Jestem Chanyeol i dzięki, ciągle nie mogę ich ujarzmić - powiedział i uśmiechnął się szerzej. - J-Jaerin - odparła, zgarniając włosy za ucho, rumieniąc się delikatnie. - Niebawem wysiadam, więc pozwól proszę zapisać mi swój numer w moim telefonie - powiedział, a ta w szoku zapomniała numeru. Po chwili jednak otrząsnęła się z tego uczucia i podała chłopakowi swój numer. Gdy ten wysiadł z autobusu, ogarnął ją smutek i uczucie pustki wokół siebie. Wysiadała na ostatnim przystanku, bo tylko ten autobus jechał prosto pod dom jej babci. Do końca dnia nie mogła przestać się uśmiechać, z niecierpliwością czekając na wiadomość od chłopaka, która doszła do niej dopiero późnym wieczorem, gdy powoli już zasypiała. Otworzyła sms-a uśmiechając się szeroko. "Jest już bardzo późno, ale nie mogłem się pozbierać cały dzień do napisania tej wiadomości, wybacz mi proszę. Pewnie już śpisz, więc dobrej nocy Jaerin, moja mała księżniczko, słodkich snów. Będę czekał na ciebie". Nie mogła zasnąć, cały czas myślała o tym chłopaku. Ta krótka chwila w autobusie sprawiła, że już szalała za nim bez cienia wątpliwości. On także to czuł. Od tamtej pory pisali ze sobą regularnie, spotykali się w autobusie, później również poza nim. W końcu, po wielu miesiącach cierpliwości zostali parą. Ich szczęście trwało. Pierwszy obudził się Chanyeol i spojrzał na swoją księżniczkę z uśmiechem. Zagryzł wargę, po chwili robiąc jej zdjęcie. Wyglądała słodko gdy spała i tylko on mógł to oglądać. Odkąd zamieszkali razem dużo się zmieniło; ich znajomość wskoczyła na wyższy poziom, zupełnie się sobie oddawali w całości, ich wymiana była równa i prosta, nie skomplikowana. Wszystko układało się w ich życiu bardzo dobrze i nic nie było w stanie zakłócić ich spokoju. W końcu po dłuższym przeglądaniu się dziewczynie, postanowił wstać i zrobić śniadanie do łóżka swojej ukochanej, jednak tą oplotła go swoimi ramionami nie pozwalając mu uciec ani na chwilę. Uśmiechnęła się przez sen, po czym otworzyła swoje niebieskie oczy i spojrzała w te ciemne Chanyeola. - Dzień dobry, Jaerin - powiedział mężczyzna, po czym wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do kuchni. - Co życzysz sobie na śniadanie? - spytał, po czym uśmiechnął się wesoło. - Hm... ciebie - odparła blondynka po dłuższym zastanowieniu się. - Ale najpierw muszę ci o czym powiedzieć. - dodała po chwili. Spojrzała w oczy swojego chłopaka i zagryzła wargę. - Ostatnio była u ginekologa na rutynowe badania. I on odkrył we mnie coś.. coś małego. To dopiero początek, ale.. to już jest we mnie. - T-to coś strasznego? - Nie kochanie - powiedziała z uśmiechem, po czym odgarnęła z jego czoła grzywkę. - To dziecko - szepnęła mu do ucha. - Będziemy rodzicami za 6 miesięcy. Chanyeol spojrzał na nią z zaciekawieniem, po czym uśmiechnął się szeroko i przytulił ukochaną do siebie mocno. - Ale.. to już pewne? - Tak, to już w 100% pewne, kochanie. - Nie masz pojęcia jak bardzo się cieszę! Ostatnie 6 miesięcy zleciało bardzo szybko, nawet nie zauważyli gdy termin porodu wybił. Jaerin leżała na łóżku na sali porodowej, a Chanyeol trzymał ją mocno za rękę i ani na chwilę nie chciał jej puścić. Po wielu długich godzinach wreszcie doszło do rozwiązania. Urodziła im się cudowna dziewczynka, niebieskooka Azjatka. Chanyeol wiedział, że teraz będzie im trochę ciężej, ale wiedział również, ze dadzą sobie radę. Wszystko szło po ich myśli. Gdy w końcu dostał swoje maleńkie serduszko w ramiona, nie mógł powstrzymać łez. Był najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi. Miał kochającą narzeczoną i cudowną córkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz