Strony

sobota, 2 kwietnia 2016

Pocałunek na szczęście

Dzień dla mnie zaczął się zupełnie zwyczajnie. Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie, wstałam prawą nogą i zjadłam śniadanie, zupełnie jak zawsze. Wyszykowałam się do szkoły i ubrana w zwykłą czarną koszulkę i niebieskie rurki oraz w grubą bluzę, ruszyłam do szkoły. Mam do niej blisko, więc spokojnie szłam pieszo, nie tak jak większość mojej klasy, bo ci dojeżdżali do szkoły autobusami. Jednak tego dnia lał mocny deszcz, a ja zapomniałam parasolki, więc szłam z kapturem na głowie, nie bardzo widząc co się dookoła mnie dzieje. Nagle zza rogu wyłonił się samochód, ochlapując moje nowe spodnie, przez co wkurzyłam się niemiłosiernie. Spojrzałam groźnie na sprawcę, po czym przeszłam na drugą stronę ulicy przez pasy, nadal wściekła. Myślałam, że gorzej być nie może.
Gdy tylko weszłam do szkoły, od razu wszyscy zaczęli się śmiać z moich spodni, były całe pochlapane brudną wodą. Westchnęłam, po czym ruszyłam do swojej klasy. Pierwsza była biologia. Usiadłam w swojej ławce i pochłonęłam się rozmową z przyjaciółką, która siedziała ławkę przede mną. Musiałyśmy jednak skończyć naszą konwersację, bo właśnie zaczęła się lekcja. Nie minęło pięć minut, jak nagle ktoś zapukał do drzwi. Myśląc, że to nasz kolega spóźnialski wzruszyliśmy ramionami, gdy nagle w naszej sali pojawił się ktoś, kogo nie znaliśmy. Byliśmy w szoku, ponieważ był on zupełnie inny od nas. Był Azjatą. Po dłuższym przyglądaniu mu się zauważyłam, że jest Koreańczykiem, przez kształt jego oczu. Umiałam to rozpoznawać, bo interesuję się koreańską muzyką.
- Przepraszam za spóźnienie pani profesor, ale ja mieć mały wypadek przed szkoła – powiedział łamaną polszczyzną.
- Dobrze, usiądź z _______, ona ci wszystko wyjaśni – odpowiedziała nauczycielka, po czym chłopak skierował się do mojej ławki. Serce biło mi jak szalone.
- Przepraszam za wypadek, to mój daddy jechać zbyt szybko i cię oblać woda – powiedział do mnie. A więc znalazłam winowajcę rannego wypadku. Uśmiechnęłam się pocieszająco do niego.
- Nic się nie stało. _______ jestem – powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę.
- Jeongguk, ale ty móc mówić  do mnie Jungkook – odparł, uśmiechając się i potrząsnął moją ręką, kryjąc zażenowanie. Wiedział, że wszystkie oczy klasy zwróconego są właśnie na niego, więc szybko odwrócił się w stronę nauczycielki i zaczął jej uważnie słuchać.
Lekcja minęła zaskakująco szybko, co bardzo mnie zdziwiło. Zawsze biologia była najnudniejszą lekcją. Po niej mieliśmy matematykę i Jungkook trzymając się mnie poszedł na nią, siadając ponownie ze mną. Chyba zauważył, że jako jedyna nie patrzę się na niego jak na kosmitę, co pewnie mu się podobało. Na kolejnej przerwie rozmawialiśmy tak, jakbyśmy znali się od lat.
Po ostatniej lekcji, Jungkook zapytał mnie, czy może mnie podwieźć do domu, jako rekompensata za poranny wybryk. Podziękowałam, pytając czy to nie kłopot dla niego, ale odparł, że to tylko przyjemność.
- Ja chcę, żebyś ty i ja byli przyjaciele – powiedział z uśmiechem, co oczywiście odwzajemniłam. Zgodziłam się bez wahania. Był naprawdę uroczy i moje bijące serce tłumaczyłam po prostu nową znajomością. Jednak bardzo się myliłam.
Dni mijały, a ja coraz bardziej zaprzyjaźniałam się z Kookiem, czasem wtrącając pojedyncze koreańskie słówka do rozmowy. Bardzo mu się to podobało i zaproponował wspólną naukę języków, ja miałam go nauczyć polskiego, a on mnie koreańskiego. Pasował mi ten układ, zwłaszcza, że sam mi go zaproponował. I tak każde wolne popołudnie spędzaliśmy na nauce u mnie lub u niego. Moi rodzice bardzo go polubili i ciągle pytali o niego, bo Kook był wspaniałym rozmówcą. Jego rodzice natomiast ciepło przyjęli mnie już za pierwszym razem, ciesząc się, że ich syn znalazł sobie przyjaciółkę i nie tęskni już tak bardzo za rodzinnym krajem.
Któregoś razu, gdy spędzałam czas u niego w domu, nagle zapadła głucha cisza. Miałam wrażenie, że chłopak zupełnie mnie nie słucha, ale zauważyłam, że wygląda jakby bił się z własnymi myślami. W końcu usiadł naprzeciwko mnie, po czym spojrzał mi w oczy. Zarumieniłam się pod wpływem intensywności jego spojrzenia.
- Mogę cię o coś zapytać? – zapytał, nadal nie przerywając spojrzenia.
- T-tak – odparłam, nie bardzo wiedząc co zrobić.
- Mogę coś zrobić? Tylko zamknij oczy – poprosił, a gdy tylko zamknęłam oczy, poczułam jak mocno bije mi serce. Nagle zatrzymało się, by znów zacząć bić bardzo szybko. Jungkook prawdopodobnie pochylił się do mnie i musnął moje usta. Zamurowało mnie. Znaliśmy się już dobrych 5 miesięcy, ale dopiero teraz zaczęłam rozumieć co się ze mną działo przez ten czas, a pocałunek mi to uświadomił. Oddałam pieszczotę, układając ramiona na jego szyi, by przyciągnąć go bliżej siebie.
Nie wiem ile czasu minęło, ale gdy tylko oderwaliśmy się od siebie, zarumieniłam się mocniej niż wcześniej, co u Jungkooka również zauważyłam. Uśmiechnęłam się do niego.
- Wiesz… już dawno chciałem ci to powiedzieć, ale bałem się jak zareagujesz. Ale teraz już wiem i jestem tego pewny. Kocham cię, _______, kocham. – powiedział piękną polszczyzną, a mi łzy stanęły w oczach.
- Ja ciebie też kocham, Kookie – odpowiedziałam i wpiłam się w jego usta.
Nagle do pokoju wszedł pan Jeon, zaczynając coś mówić do swojego syna. Po chwili dopiero zauważył w jakiej jesteśmy sytuacji i przepraszając nas, wyszedł z pokoju. Spojrzałam na Jeongguka, po czym wybuchłam śmiechem. Byliśmy nieco zażenowani, ale po chwili wstaliśmy. Zanim wyszliśmy z pokoju, Kook zapytał mnie czy będę jego dziewczyną. Oczywiście, zgodziłam się. Wyszliśmy z pokoju by oznajmić to rodzicom chłopaka, co ci przyjęli z uśmiechem. Ulżyło nam.
W szkole plotka o naszym związku rozeszła się lotem błyskawicy, ale wszyscy gratulowali nam bardzo. Cieszyłam się, że mam tak cudownego chłopaka. Kocham go nad życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz